You are currently browsing the tag archive for the ‘Zmartwychwstanie’ tag.

Witajcie po długiej przerwie wszyscy, którzy to czytacie.

Dawno tu mnie nie było, aż zapomniałem, jak korzystałem z tego edytora i jak formatowałem wpisy. Ale mniejsza. Niestety życie próbuje mnie coraz mocniej wkręcić w wir spraw i problemów. Wiem, że przyda się, i mam taki zamiar, w dogodnym momencie podjąć ponownie refleksję nad całym swoim życiem, nad codziennością, i zmienić to. Póki co żyję w zewnętrznym roztargnieniu, utrzymując jedynie pokój w sercu odnośnie spraw najistotniejszych. Również mam plany odnośnie bloga – kiedyś napisałem sobie listę kilkudziesięciu tematów, jakie chciałbym podjąć w ramach dzielenia się wiedzą i przemyśleniami. Póki co nie wychodzi, za dużo spraw jest wyżej w hierarchii. Jak to jeden brat powiedział, „płynne wnętrzności zastygły”. Tylko jedno chcę koniecznie przekazać, więcej na tym blogu nie będzie musiało się pojawiać, ale potrzebuję na to kilka dni, ponieważ nie lubię pisać z przerwami; do wakacji trudno będzie o taki kwant czasu. Ale dość już gadania, przejdźmy do meritum.

Zbliżają się Święta Wielkanocne. Mógłbym rzec „wesołych Świąt”. Bo każdy tak mówi. Ale po co? Przecież te Święta będą na pewno wesołe, radosne, nie trzeba tego życzyć (swoją drogą – kiedy komuś coś życzę, używam tego słowa tak jakby zamiennie z „proszę Boga”; przesądem jest dla mnie magiczne myślenie, że wypowiedzenie życzenia może mieć samo z siebie skutek, „moją mocą”). Łatwo wpaść w podążanie za ogólnymi tendencjami. Ostatnio zauważam (choć może to nie trwa od „ostatnio” i może jest słabsze albo silniejsze, niż mi się wydaje) rosnącą komercjalizację Wielkiejnocy, Boże Narodzenie już dosyć zostało napsute. A to jajeczko, a to kurczaczek, a to śmingus dyngus, a to coś jeszcze (na Youtube jest filmik z życzeniami liderów jednego z ugrupowań politycznych; można zupełnie pominąć cokolwiek świętego w mówieniu o świętach)… I dosyć jest pola do popisu dla ludzi, którzy chcą sobie zarobić (nie neguję), a przy tym mniej lub bardziej świadomie (nie znam ich intencji) pomagają zatapiać się w bezrefleksyjnym przeżywaniu świąt – podobnie jak robienie z wielką pompą przyjęcia z okazji Pierwszej Komunii Świętej, gdzie czasami na drugi plan schodzi wejście człowieka w nowy wymiar relacji z Żywym Bogiem… Szkoda, że z okazji sakramentu pojednania nikt nie daje prezentów. Ach, dobrze, dosyć już narzekania. Ostatnio emocjonalnie jestem odrobinę taki. Wróćmy do tych „wesołych Świąt”, niech już tak będzie, proste, chwytliwe, miłe. Dlaczego życzymy sobie wesołych Świąt? Dlaczego te Święta mają być/są wesołe? Czy zastanawiamy się nad tym, ilekroć myślimy o Wielkiejnocy, ilekroć składamy komuś życzenia? Ba! dlaczego co siódmy dzień w kalendarzu jest na czerwono?

Przepraszam, że nieco wybiegnę naprzód z przeżywaniem najbliższych dni; Chrystus zmartwychwstał. To jest sedno tych Świąt, to jest powód do naszej radości. Nie kurczaczki, nie jajeczka, nie zajączki, nie prezenty, nie polewanie się wodą, nawet nie rodzinna atmosfera. Chrystus zmartwychwstał. Dał nam znak jonaszowy. Przez swoją Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie pokazał nam, że On jest silniejszy od śmierci, jest większy od Szatana, od wszelkiego grzechu. Że co po ludzku nie jest możliwe, możliwe jest u Boga. Że i nas czeka zmartwychwstanie ciał po Sądzie Ostatecznym. Autentycznie, taka jest nasza wiara, to powtarzamy co niedzielę w wyznaniu wiary! „(…) I oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.” Pewnego razu z wujkiem rozmawialiśmy na tematy powiązane ze Świadkami Jehowy; doszliśmy też do tego tematu (Koh 9, 5). On, owszem, wierzący, odparł (przytaczam z pamięci): „ja też uważam, że po śmierci nic nie ma, no bo co… ciało się zakopuje w ziemi i co dalej… (…)”. I nic, wierzymy, że dalej czeka nas życie w stanie nieba albo piekła (czyściec jest w sumie już przedsionkiem nieba), a przy Sądzie Ostatecznym ciała żyjących zostaną przemienione, a zmarli ożyją. Czy to w swoich ciałach, czy nowych ciałach – dla Boga nie ma przecież nic niemożliwego. Nie ma zresztą powodu do dzielenia włosa na czworo – jest wiele momentów w życiu człowieka, kiedy powierza on siebie Bożej Miłości, Bożej Opatrzności. Nie ma wtedy powodu do zamartwiania się, jak to dalej dokładnie będzie przebiegać. Ok, a teraz przejdę do życzeń. Przepraszam, jeśli wyjdą jakieś nieskładne.

Siostry i Bracia, przemyślmy ten temat. Zastanówmy się, w co wierzymy, choćby przez pięć minut, to niewiele w kilka dni wolnego (dla większości). Może pożyjemy jeszcze wiele lat, a może umrzemy w najbliższych dniach. Może po tej nocy dzień nie nastanie… Memento mori. Ale nie panikujmy przy tym, że śmierć może nadejść kiedykolwiek. To również nam pokazują te Święta.
„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (…) ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” (Rz 8, 35.38-39)
Chyba, że ktoś się obawia, bo ma sporo za uszami… Nie bój się, powstań.

Niech te Święta będą dla nas wszystkich okazją do głębokiej refleksji nad naszym życiem i nad niezgłębioną Miłością. Niech te Święta będą dla nas czasem zmartwychwstania Zbawiciela w naszych sercach – niech Dobry Ojciec da nam swoje spojrzenie na rzeczywistość i otworzy nam zmysły i umysł na Swoją obecność; niech Chrystus Zmartwychwstały przemieni nas i da nam łaskę przebaczenia wszystkim, którzy nam zawinili, i pojednania się z tymi, którym my zawiniliśmy; niech Duch Święty odnowi w nas płomień wiary, nadziei i miłości; przyniesie radość, pokój do naszych serc i odnowi dary, które przyniósł w sakramentach. Nie nasycimy się próżnymi prezentami i słodyczami, nie napchamy się jedzeniem na długo – niech Pan nasyca nas Swoją obecnością i Miłością, otworzy nas na Siebie, na więź z Nim, i obdarzy każdego takimi darami, jakie dla niego uzna za najlepsze. Życzę nam wszystkim, o to proszę Boga, „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem.” (Ef 1, 4)
Amen.



(w przyszłym tygodniu zamieszczę same piosenki, w ramach dzielenia się radością; już bezpośrednio dotyczące Zmartwychwstania Pańskiego)