You are currently browsing the tag archive for the ‘teizm’ tag.

Po długiej przerwie czas na kolejny ułomny wpis. Dlaczego ułomny? Podejmuję bowiem temat trudny, którego nie sposób przy użyciu jakiejkolwiek niezawodnej metodologii rozwiązać. Stąd marnuję czas na pisaniu treści, które mogą co najwyżej przysłużyć się innym do stymulacji mózgu i refleksji, nie śmiem twierdzić, że to, co poniżej napiszę, ma prowadzić do deizmu lub teizmu. Jest to bowiem sprawa osobistego osądu i wiary, które to nie podlegają nauce w ścisłym tego słowa znaczeniu. Również nie mam na celu użyć tego jako „zapchajdziurę”, powód do wiary w istnienie Boga. Raczej potraktujmy to jako zagwozdkę dla ludzi, którzy starają się zredukować ludzkie poznanie do naukowych aksjomatów i metodologij. Ponadto powstał on w kilka minut, ergo pewno można było go jeszcze doszlifować.

Jeszcze dwie uwagi na początku:
1. Wpis popełniam pod wpływem – bądź co bądź bardzo ciekawego – wpisu z innego bloga (dokładniej pod wpływem jednego z komentarzy): „Talent do religii”
2. Żeby usystematyzować „schemat” zadawania pytań, zastosowałem osobliwą numerację, nie mam obecnie nastroju na zabawy z wcięciami ;).

Z tego co kojarzę (choć możliwe, że się mylę) w nauce dochodzi się do wniosku, że wszystko jest zdeterminowane, zresztą pomaga to w dochodzeniu do pewnych prawd (na razie pomińmy złamaną nierówność Bella, osobiście nie do końca ogarniam ten temat, natomiast zasada nieoznaczoności Heisenberga wg niektórych nie świadczy jednoznacznie o niepełnym determinizmie; załóżmy zatem choć na te kilka minut absolutny determinizm we Wszechświecie, albo szerzej: w całej rzeczywistości).

Wszechświat powstał (tylko) w wyniku Wielkiego Wybuchu, czy nie?
1. Jeżeli powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu, to jakim prawem, za jaką przyczyną?
11. Czy prawa fizyczne istnieją obiektywnie?
111. Jeżeli nie, to co sprawia, że cokolwiek podlega prawom fizycznym?
112. Jeżeli tak, to w jaki sposób istnieją?
113. Jeżeli tak, to czy powstały razem ze Wszechświatem?
1131. Jeżeli tak, to jakim prawem powstał Wszechświat?
1132. Jeżeli nie, to skąd się wzięły przed Wszechświatem? (pomińmy tezę o braku czasu przed Wszechświatem, bo to ukraca dyskusję – jak panspermia w stosunku do problemu abiogenezy*; nawet jeżeli chwila Wielkiego Wybuchu była początkiem czasu, czasowym zerem absolutnym, to musiała ona nastąpić)
2. Jeżeli nie powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu, a istniał wcześniej (np. jako bezwymiarowy punkt, osobliwość czy jakoś tak), to tym bardziej: jakim prawem, za jaką przyczyną?
21. Może jest wieczny (np. hipoteza Wszechświata oscylującego)? Niemożliwe, przeczy to przecież determinizmowi!

Osobisty wniosek: Na mocy determinizmu Wszechświat nie może być wieczny („od lewej”). Musi zatem mieć przyczynę istnienia, której nie można się upatrywać w samym Wszechświecie (w rzeczywistości poza nim, albo w sferze niematerialnej). Mogą to być prawa fizyczne, zakładając że istniały wcześniej, wtedy jednak problem jest z ich genezą – zatem dylemat początku wszystkiego nie jest nadal rozwiązany. Chyba, że ktoś teraz powie, że prawa fizyczne są niematerialne i nie podlegają naszemu rozumowi – przechodzimy jednak już do sfery wiary, nie nauki, tak myślę… Dochodzimy w paru przypadkach do rzekomej nieskończonej pętli przyczyn (którą też stosuje się jako niszczyciela jednego z ‘dowodów’ Św. Tomasza z Akwinu). Tutaj muszę jednocześnie wkroczyć w obronie „swoich”. Z punktu widzenia teisty, Bóg jest bytem odwiecznym i bezprzyczynowym, nie jest też uległy ludzkiej logice, metodologii czy wnioskom dotyczącym rzeczywistości. Stąd dla wierzącego nie ma problemu w zaakceptowaniu tezy, że Wszechświat ma przyczynę w Bogu (a jednocześnie np. Wielkim Wybuchu), a Bóg nie ma przyczyny. Ostatecznie: podejmowanie tego tematu w obrębie dyskusji ateistów z teistami jest interesujące, natomiast raczej bezowocne pod kątem zmiany stanowiska „mocnego” ateisty albo teisty; teista bowiem może odwołać się do odwiecznego Boga, który nie jest przedmiotem badań naukowych i basta, ateista zaś (ale w sumie także teista) może ukrócić rozmowę pokazując, że podejmowanie tego tematu w obrębie nauki jest lekko kuriozalne ze względu na jego charakter. Jestem skłonny, że temat powstania Wszechświata, “pierwszej przyczyny” i tak dalej, jest na razie nierozstrzygalny na gruncie nauki (chyba że odpowiedź „nie wiadomo” także można uznać za rozwiązanie problemu), a poza nią trudno do czegokolwiek dojść bez pojęcia jakiegoś bytu zupełnie wymykającego się ludzkiemu rozumowi i niemożliwemu do zweryfikowania przez naukę, np. Boga.

Również ciekawe spojrzenie na ten tok myślenia zaprezentował jeden z komentujących artykuł z „Boskiego ateisty”, Saunterer:

(…) nie widzę powodu dla założenia, że wszechświat jest w jakiś obligatoryjny sposób podległy ludzkiej logice i metodologii, vide niesławna fizyka kwantowa. Nasza logika i metodologia owszem, wysyła ludzi na Księżyc i z powrotem, ale powstała jako skutek uboczny pracy naszego mózgu którego zadaniem jest coś innego. Nie wydaje mi się, byśmy mieli podstawy sądzić, że wszechświat jest dla nas a priori poznawalny i ma obowiązek być zrozumiały.

Także cytuję wypowiedź jednego z teologów, dotyczącą mniej więcej tego samego, za zapytaj.wiara.pl:

(…) jeśli istnieje świat, trzeba przyjąć, ze jest, ze swoimi prawami wieczny, albo że początek dała mu jakaś istota wyższa – Bóg. Trzeciego wyjścia nie ma (chyba że uznać, ze świat nie istnieje, ale to już obalił Kartezjusz swoim „cogito ergo sum”). Naprawdę Pan wierzy, że materia jest wieczna? Przecież wiadomo, ze nie zawsze wyglądała tak, jak teraz. I jak to jest, ze ta głupia materia stosuje się do prawideł, które można opisać wytworem ludzkich myśli, matematyką? Czy naprawdę wierzy Pan w wieczne istnienie mądrej materii?

Nie idę z tym do Racjonalisty, jestem amatorem. Ale ciekaw jestem Waszych wszelkich opinii i refleksji.

Pozdrawiam serdecznie i życzę każdemu, kto to czyta, radości i pokoju, i miłego wieczoru :)!

P.S. Słyszałem, że emoty wstawia się po znakach interpunkcyjnych. Prawda to? Jeśli tak, przepraszam za błędy. ;)

P.P.S. Dlaczego człowiek w istnieniu doszukuje się sensu? Jaki to ma sens? A jeżeli jakiś sensowny ma, to w takim razie jaki sens ma istnienie Wszechświata? (krótko spałem)

* – problem abiogenezy dotyczy tego, jak z materii nieożywionej powstało życie – nawet część ateistów i agnostyków nie wierzy w abiogenezę, ale jako wyjaśnienie podaje na przykład teorię panspermii która zakłada, że na Ziemi życie przyszło w jakiś sposób z zewnątrz, np. jak bakterie na meteorycie; nie rozwiązuje to problemu powstania życia z materii nieożywionej, tylko „spycha” go dalej.

wW nauce dochodzi się do wniosku, że wszystko jest zdeterminowane, zresztą pomaga to we wnioskowaniu (na razie pomińmy złamaną nierówność Bella, na razie znajomy fizyk kwantowy nie dość jasno mi odpowiedział więc mogę też założyć pełen determinizm we Wszechświecie).
Reklamy

Witaj, po raz kolejny krótko zajmę się tą tematyką. Prawdopodobne, że po raz ostatni w tym miesiącu. Czas zabrać się za naukę i walkę z prokrastynacją;). Chciałbym też zaznaczyć, że nie mam na celu nikogo obrażać czy o coś oskarżać, a przekazać moje spojrzenie na pewną myśl (jak każde spojrzenie, początkowo niedoskonałe).

Piszę w odniesieniu do jednego ze znalezisk na Wykopie. Coby wygenerować wzajemny ruch, coby mieć powód do napisania na blogu, i coby powoli znowu przygotować się do przerwy w siedzeniu na tym fajnym serwisie.

Czy ateista wierzy? Pomijamy tutaj wiarę w ludzi, w to co mówią, w to, że sobie z czymś poradzą, a także wiarę w idee typu sprawiedliwość.

Możemy wyróżnić kilka spojrzeń na wiarę, pomogę sobie Wikipedią.

1. W mowie potocznej wiara to przekonanie o czymś; stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości.

2. W religioznawstwie polega na przyjęciu (nie)istnienia czegoś bez dowodu który by potwierdził ten fakt.

3. W epistemologii wiara to uznawanie za prawdziwe (fałszywe) nieuzasadnionego twierdzenia.

Patrząc z każdej strony – pasuje! Zwłaszcza w trzecim przypadku, który wydaje mi się najodpowiedniejszy w odniesieniu do twierdzeń dotyczących bóstw i religii wypowiadanych przez ateistów i wyznawców jakichś religii. Jeżeli twierdzenia zawarte w danej doktrynie (dotyczące np. istnienia Boga lub duszy) traktujemy jako hipotezy podlegające naukowej metodologii (nieodpowiednie), pozostaje nam właśnie wiara w ujęciu epistemologicznym – nie jesteśmy bowiem w stanie jakkolwiek zweryfikować poprzez rozum czy empirię danych tez zgodnie z naukową metodologią (nauka i – ujmijmy to ogólnie – religie, mają różny zakres). Jeżeli spojrzymy na religioznawcze znaczenie terminu „wiara”, to sam fakt, że to słowo ma teraz takie podłoże, dyskwalifikuje je w stosunku do ateistów (ateizm nie jest religią). Jednocześnie samo znaczenie pozostaje takie samo. Mowy potocznej myślę że nie trzeba rozważać.

Oczywiście ateiści lubią się denerwować, gdy ktoś mówi, że wierzą. Część z nich utożsamia słowo „wiara” z religią. Cóż, ich błąd. Część określa ateizm mianem „niewiary”. Jest to jednak tylko negacja wiary w prawdziwość tez o istnieniu jakiegoś bóstwa, nie oznacza, że wiary nie ma w ogóle. Część mówi, że w takim razie wierzymy odnośnie istnienia Zeusa, czajniczka Russela, Niewidzialnego Różowego Jednorożca, Thora, Ahury Mazdy i tak dalej. I mają rację. Bądźmy konsekwentni w tej sytuacji – podciągamy tezę o istnieniu Boga pod miano teorii naukowej, to z innymi też tak można zrobić. I w tym momencie – z powodu niesprawdzalności tych wszystkich tez – pozostaje nam wiara. Jakkolwiek absurdalnie to nie wygląda.

Możemy też pominąć ten krok dyskutowania o wszystkich nadprzyrodzonych istotach, w których istnienie niektórzy ludzie wierzą. Dlaczego jednak wtedy robić wyjątek dla judeochrześcijańskiego Boga?

Pozostawmy to osobistemu wyborowi każdego: albo rozważamy istnienie jakiegokolwiek bóstwa, wtedy możemy jedynie polegać na wierze, albo omijamy temat, jeżeli razi nas absurdalność ewentualnego „wyskoczenia” z milionami tez o innych bóstwach przez rozmówcę.

Konkludując wszystko, powiem nie wprost: nie widzę żadnego powodu poza grzecznością by nie twierdzić, że ateista przy ostatecznym rozstrzyganiu dylematu „Bóg jest – Boga nie ma” opiera się na wierze.

Pozdrawiam i życzę spokojnej nocy lub miłego dnia (zależnie od pory);).

Imogen Heap – Hide and seek; spokojna piosenka

Zap Mama – Take me coco; ech… piosenka no…

Łowcy .B i Kabaret Młodych Panów – Kawał dobrego gospla; ciekawy kabaretowy kawałek;)

Holy Ghost vs Pendulum (Baptazia); jeden z wielu wideomontaży, trzeba przyznać, że połączenie tych tańców z muzyką drum’n’bass ciekawie wypada; zastanawia mnie natura i miejsce występowania tego zjawiska (odłam/denominacja)

P.S. Czego nie napisałem, a wypada bym oddał niektórym. Istnieje różnica między „brakiem wiary w Boga” a „twierdzeniem (wiarą w to), że Bóg nie istnieje”. Drobna semantyczna gra, bowiem agnostyk także nie wierzy w istnienie Boga, ale także nie idzie w wiarę przeciwną do tej potocznie rozumianej.

Możliwe, że kiedyś spotkałaś/spotkałeś się w życiu z dylematem dotyczącym istnienia lub nieistnienia Boga. Nie zajmujmy się dziś jednak tym dylematem. Możliwe też, że kiedyś spotkałaś/spotkałeś się z różnymi serwisami, które tym problemem się zajmują, w tym serwisem racjonalista.pl, który momentami sprawia wrażenie, jakby to był główny problem do rozważań. A przynajmniej najczęściej przy jego omawianiu zostaje przytaczany.

Wszystko ok, ale dopuszczono się moim zdaniem jednego posunięcia nie fair. Otóż Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów razem z portalem Racjonalista (oba zainicjowane przez pana Agnosiewicza) przyczyniło się do powstania Internetowej Listy Ateistów i Agnostyków. Ok, ale dlaczego tak? Może się mylę, ale połączenie trzech wyżej wymienionych sugeruje twierdzenie, że racjonalista wtedy i tylko wtedy, gdy ateista lub agnostyk. Chętnie bym się wpisał jako agnostyk, ale taka równoważność jest moim zdaniem nieuczciwa z dwóch powodów:

1. Każe mniemać, że wśród ludzi innych niż ateiści i agnostycy (teiści, deiści, apateiści, panteiści itp.) nie ma racjonalistów.

2. Nie zawsze ateista lub agnostyk charakteryzuje się racjonalizmem; za przykład można podać ten elitarny klan („Jeśli więc nasze umysły są śmiertelne to po prostu Bóg nie istnieje.” – majstersztyk).

Smutne jest to, że ‚racjonaliści’ wydają się dokonywać tak rażącego uproszczenia obserwowanej rzeczywistości. Wszak odrzucając wszelkie przesłanki i domysły – traktując istnienie Boga jako naukową hipotezę – jesteśmy w kropce z powodu niesprawdzalności tejże. Pozostają domysły i przesłanki (i ewentualne ustosunkowanie się do hipotezy w formie aktu wiary w znaczeniu epistemologicznym, jak to czynią wierzący i ateiści), a ‚racjonaliści’ albo nie powinni się nimi posługiwać, albo powinni zezwolić innym mieć odmienne zdanie na bazie domysłów i przesłanek. Wypada też zauważyć, że racjonalizm – patrząc na słownikową definicję – stoi w opozycji do empiryzmu, na którym – jeśli się nie mylę – opiera się wiele nauk lub ich pewne elementy (np. w fizyce, biologii, chemii). Wiem, że poznanie rozumowe całej rzeczywistości jest niemożliwe, toteż zwracam na to uwagę. Miejsce na racjonalizm jest tam, gdzie nauki formalne jak matematyka, i tam, gdzie zbyt mały postęp technologiczny ludzkości uniemożliwia dokonywanie obserwacji i eksperymentów. Obie metody poznania powinny się uzupełniać. Może w takim razie nazwa serwisu dotyczy nie stricte racjonalizmu, a rozsądnego podejścia do rzeczywistości, to jednak nic nie zmienia w wyżej podanych dwóch punktach. Do tego, jeżeli traktować serio to, co jest napisane na Wikipedii:

Racjonalista preferuje wyraźnie w swych publikacjach światopogląd wolnomyślicielsko-racjonalistyczny. Racjonalizm i wolnomyślicielstwo rozumiane są zgodnie ze znaczeniem tych pojęć w światowym ruchu racjonalistów i wolnomyślicieli, którego Racjonalista i Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów są częścią. Wolnomyślicielstwo łączy się z podejściem adogmatycznym, wolnościowym, często także krytycznym wobec kościołów i antyklerykalnym. Racjonalizm z kolei (pojęcie szersze niż racjonalność) zakłada supremację rozumu w rozstrzyganiu wszelkich problemów, naturalizm, umiarkowany sceptycyzm, propagowanie wyjaśnień naukowych, często łączy się z areligijnością lub wręcz z krytyką religii, doktryn paranaukowych i pseudonaukowych.

Coś tu jest nie tak. Krytycyzm (powiedziałbym – niechęć) wobec kościołów, religii a także antyklerykalizm są raczej postawami, którymi nauka nie powinna się brudzić (tak samo jak nie powinna się brudzić kościołami, religiami i klerykalizmem). Do tego sam racjonalizm i empiryzm jako postawy, co wyraziłem wcześniej, nie są determinowane przez wiarę lub niewiarę odnośnie istnienia pozamaterialnej sfery rzeczywistości, tak samo jak na przykład z konformizmem i antykonformizmem lub szeregiem innych. Poza tym przydałoby się przytoczenie rozumienia „racjonalizmu” i „wolnomyślicielstwa” przez światowy ruch racjonalistów i wolnomyślicieli.

A może założyć listę teistów, deistów (i ew. agnostyków, choćby teistycznych) i – jak trzeba – jeszcze innych? Pod patronatem stowarzyszenia empirystów? Albo nie, tak po prostu listę wierzących i agnostyków. Bez zakładania, że chodzi o głębokie przemyślenie problemu (choć takie podpisy są najcenniejsze), tak samo jak Racjonalista.pl zbiera po prostu deklaracje. Możemy argumentować istnienie tej listy podobnie jak autorzy tamtej, pozwolę sobie fragmenty sparafrazować:

Każdy z odwiedzających naszą stronę zadaje sobie zapewne pytanie o powód jej powstania i sens wzięcia aktywnego udziału w naszej akcji. Czy będzie to tylko pusty gest? Czcza manifestacja? A może kryje się za tym coś więcej?

Rosnąca siła ludzi niewierzących w naszym społeczeństwie powoduje, iż publicznie eksponowane są głównie takie postawy ludzi wierzących, którzy wierzą, ponieważ za mało wiedzą o świecie, są zaślepieni wiarą i stoją w opozycji do nauki, są nieracjonalni. Ale to obraz zupełnie nieprawdziwy. Dla wielu nie urąga nauce i rozumowi, wielu obraża prezentowanie ich przekonań jako „ciemnogrodu”.

Tworząc niniejszą Listę wierzących, na którą każdy chcący się otwarcie przyznać do swego religijnego światopoglądu może się wpisać, pragniemy pokazać „wiarę” jako coś zupełnie innego niż coraz częściej przekazywany jej obraz.

Marzy nam się bowiem kraj, gdzie respektowane będą wyznawane przez nas wartości, które – jak wierzymy – są heteronomiczne. Oczywiście kraj, w którym wyznawana religia jest prywatną sprawą.

Pytani, czy w ogóle ufamy nauce, odpowiadamy: Tak, wierzymy w człowieka i potęgę jego rozumu! Wierzymy, że prawdziwa nauka wolna od ideologii pozwala coraz lepiej poznawać rzeczywistość materialną. Uważamy, że teizm lub deizm, postawy dopuszczające to, co niesprawdzalne, będące owocami wiary i przemyśleń, czasem także doświadczenia, wcale nie czynią z człowieka kukiełki w boskim teatrze, a pozwalają dostrzec w każdym człowieku piękną i wyjątkową istotę, godną życia i szacunku.

Internetową Listą Wierzących chcemy również uczcić tych, którzy potrafili oddać swoje życie za ideały, które są nam wszystkim wspólne. Jest to hołd, wirtualny pomnik dla ludzi bestialsko zamordowanych tylko dlatego, że odważyli się powiedzieć: Bóg istnieje!. Ci męczennicy, zazwyczaj licznie mordowani na świecie (nawet dziś) chrześcijanie, buddyści, a także przedstawiciele innych wyznań – swoją ofiarą dali nam możliwość śmielszego głoszenia wiary w Boga. Internetowa Lista Wierzących jest zatem kontynuacją ich dzieła. Jest również spłatą długu, który wobec nich mamy. Uważamy, że naszym moralnym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń jest kontynuacja drogi miłości.

Internetowa Lista Wierzących ma być ostatecznie projektem, który zgromadzi wokół siebie ludzi z różnych środowisk, ale zjednoczonych wspólną ideą. Chcemy się policzyć, by się przekonać, jaką siłą dysponujemy. Mamy nadzieję, że ILW pomoże w tym dziele umożliwiając rozsądnym Wierzącym, rozproszonym po całym kraju, dołożenie swojej cegiełki do tej budowli. I do tego Was zachęcamy.

Jest też jedna rzecz w parafrazowanym wprowadzeniu, do której powinienem się odnieść:

Ten swoisty coming out ludzi niewierzących jest naturalnym dopełnieniem , której dokonało w sposób formalny lub nie, tak wielu Polaków. Uznaliśmy, że nie wystarczy odejść i milczeć. Uważamy, że trzeba mówić i działać, by w naszym kraju dostrzeżono tych, którzy nie życzą sobie patronatu Kościoła nad Państwem. Chcemy dać możliwość głosu: żołnierzom, urzędnikom, policjantom, strażakom i innym ludziom, którzy z racji wykonywanego zawodu zmuszani są pod presją przełożonych do brania udziału w mszach i uroczystościach religijnych. Pragniemy, by swoje zdanie mogli również wyrazić wszyscy przerażeni słowami konsultantów rządowych, że gdyby Bóg chciał cesarskiego cięcia, wyposażyłby kobietę w zamek błyskawiczny.

Z tego miejsca zaznaczam – nie neguję Waszych działań, ateiści! Ale, o ironio, więcej rozsądku i mniej emocji! Ja także nie życzę sobie tego, by Kościół Katolicki (choć z tekstu nie wynika o który Kościół chodzi) niósł ze sobą teokrację czy coś w ten deseń. Konkordat mógłby być zredefiniowany (brak przywilejów finansowych, uczniowie domyślnie niezapisani na religię; inne problemy to kwestia świadomości społeczeństwa i decyzji jednostek, potrzeba rozsądku i asertywności, a przy tym nie nienawiści). Niemniej wizja, gdzie żołnierze, urzędnicy, policjanci, strażacy i inni nie mają możliwości głosu, jest koszmarna, i współczuję tym, którzy takie wizje mają. Jednak przełożonym, którzy zmuszają pracowników do angażowania się w praktyki religijne – nie róbcie tego, to uwłacza wolności oraz ludzkiej godności.

Mam nadzieję że ‚racjonaliści’ mi wybaczą, pseudomanifest wierzących (acz jak ktoś chce, to niech to wcieli w życie) tylko parafraza tekstu skopiowanego z mojego dysku. Wiem, złośliwe, ale to tylko niedorobiony polot fantazji. Ozdobnik do wpisu którego głównym celem jest drobna polemika z twierdzeniem, że racjonalizm lub racjonalizm i empiryzm lub nauka stoi w sprzeczności z wiarą i możliwością istnienia Boga. I będę się tego kurczowo trzymał.

Dobranoc;).

Siobhan Donaghy – Ghosts; przyjemna, delikatna piosenka

Oren Lavie – Her morning elegance; również pozytywna

P.S. Zapisałbym się do Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, ale jednym z celów stowarzyszenia jest „działanie na rzecz wyeliminowania wpływu irracjonalnych ideologii na (…) działalność artystyczną”. Co jak co, ale artysta sam może decydować, co go inspiruje. Na przykład religie, albo meth. No i w deklaracji ideowej nie zgadzam się z pochodzeniem dobra i zła (nie wiem jednak od kiedy poza aksjologią i etyką nauka się bawi w wartościowanie czegoś). Pozostanę racjonalistą niezrzeszonym.

P.P.S. Gwoli ścisłości: szanuję ateistów pomimo tego, że nie zgadzam się z ich poglądami. Uważam, że jesteśmy w stanie razem żyć w pokoju w jednym społeczeństwie, jeżeli razem uwolnimy się od uprzedzeń i stereotypów, a także zaprzestaniemy rozpowszechniać nieprawdziwe informacje na temat innych (wierzący o ateistach i ateizmie, ateiści o wierzących i religiach). Jeżeli uda się nam wszystkim zrozumieć i zaakceptować, że poza metodologią naukową poznanie świata nie jest rzeczą prostą i nikt nie uzyska przez pozanaukowe poznanie monopolu na prawdę o rzeczywistości z przyczyn formalnych (być może to teiści, być może to ateiści się mylą odnośnie istnienia Boga; choć oczywiście pomimo braku monopolu na prawdę w sferze pozanaukowego poznania może jej szukać i może „czuć”, że się nie myli, co daje wyraz w swojej postawie, np. teizmie lub ateizmie). Jeżeli pozwolimy nauce rozwijać się niezależnie od ludzkich domysłów i poglądów odnośnie sfery duchowej (tylko o tej wspominam, bowiem w nauce i tak wiele rzeczy przyjmuje się na wiarę), jeżeli prawo i normy społeczne będą także bazowały na wspólnym dla wszystkich fundamencie.

P.P.P.S. Znalazłem taki oto kwiatek na Wikipedii:

Racjonalizm światopoglądowy – współczesny ruch filozoficzno-światopoglądowy zapoczątkowany w XVIII w. w krajach anglosaskich (Wielka Brytania, USA), który zakłada możliwość dojścia do prawdy z użyciem samego rozumu i doświadczenia, bez odwoływania się do czynników irracjonalnych, takich jak wiara religijna czy emocje.

Jest mi trochę przykro, że prowadzi się taką zabawę słowami. Racjonalizm światopoglądowy łączy racjonalizm i empiryzm. Czyli bodaj jedyne metody poznania dostępne człowiekowi. A jak to jest z wartościowaniem – rozum nad doświadczeniem, jak w umiarkowanym racjonalizmie, czy obie metody na równi? Cóż… wypada mi zapamiętać, i za każdym razem dyskutanta pytać, co ma na myśli mówiąc, że jest racjonalistą. Czy ogranicza się do rozumu, czy stara się być rozsądny (przepraszam za nieskromność – jak niemało także wierzących). O kant dupy cały wpis jest, jak racjonalista.pl ma na myśli racjonalizm światopoglądowy, a nie filozoficzny. Jeszcze sam serwis przekazuje (co dopiero zauważyłem):

Światopogląd wolnomyślicielski określają cztery pojęcia: racjonalizm, sceptycyzm, humanizm i filozofia naukowa. 1) Racjonalizm: typ zdroworozsądkowego myślenia i sądzenia oparty na nieskrępowaniu sądów, czyli oparty na wolnomyślności; (…)

Tym bardziej widać, że nie chodzi tu o racjonalizm filozoficzny. Zwracam honor częściowo. Tylko teraz jak zdefiniować zdrowy rozsądek?

4) Filozofia naukowa: nasz światopogląd opiera się na filozofii naukowej, czyli takiej, która wzoruje się na nauce. Filozofia taka gruntuje się na oczywistych prawdach i precyzyjnej dedukcji lub na niewątpliwych faktach i precyzyjnej indukcji.

Indukcja jest z natury zawodną metodą wnioskowania. Czasem konieczną, lecz niczego to nie zmienia. Nie można mieć zupełnej pewności co do wiarygodności indukcji.

E, kurde, wpis się pokiełbasił. Moje czepialstwo do serwisu niepotrzebne, załóżmy że czepiam się tylko listy ateistów i agnostyków.

Witaj, dzisiaj znowu trochę będę lał wnętrzności, natomiast najistotniejszy element wpisu będzie mnie dotyczył tylko pośrednio. Słyszałem głosy zniechęcenia objętością głównego elementu wpisu, toteż poniżej zajawka:

„Jaki jest świat? Czy jesteśmy wyjątkowymi istotami, wyróżniającymi się świadomością i nieśmiertelną duszą, czy tylko zwierzętami na bardzo wysokim stopniu rozwoju biologicznego i skomplikowania procesów w nich zachodzących? Żeby przybliżyć ten uogólniony problem zamierzam przedstawić dwie skrajne wizje świata, taką jakby skrajnie naturalistyczną/nihilistyczną/pozytywistyczną (mam problem z kwalifikacją), która jednak mimo moich osobistych odczuć wydaje się być wcale spójną i racjonalną, drugą przepełnioną odniesieniami do niematerialnych sfer rzeczywistości, których pełne zrozumienie lub uznanie istnienia sprawia ludzkości trudność lub jest niemożliwe. (…) Problem ukazany w pierwszym zdaniu dotyczy niemało dylematów, w tym między innymi: czy Bóg jako transcendentny i immanentny byt będący przyczyną i warunkiem istnienia czegokolwiek istnieje, czy też nie? Czy wszystkie nasze czyny zależą od naszych autonomicznych decyzji, czy są tylko efektem działania fizycznych mechanizmów obecnych we Wszechświecie? (…) Po przedstawieniu obu światów postaram się znaleźć jakieś porozumienie między tymi dwiema rzeczywistościami, znaleźć ich punkty wspólne lub luki w tym pierwszym, jakie nauka lub nasza niedoskonałość pozostawia, pozwalające na większe pole manewru przy chyba dość już wysokim stopniu abstrakcji.”

I jeszcze jedna zajawka – wykaz tematów, jakie poruszam: powstanie świata, życie i jego sens, powstanie człowieka, ludzkie zachowania i interakcje międzyludzkie, zło, dobro, moralność, miłość, aborcja, eutanazja, in vitro, eugenika, Bóg, religie, dusza, determinizm. Jednocześnie w niektórych momentach trochę po macoszemu się zachowywałem zakładając, że po rozwikłaniu pewnych problemów całość staje się oczywista, toteż problemu (np. moralności) nie trzeba mocno zgłębiać. Wiem jednak, że pozostaje to do poprawki.

Mniej więcej od gimnazjum, kiedy zacząłem zastanawiać się nad życiem, mój światopogląd i zbiór wyznawanych wartości i norm moralnych przebiegał z początku burzliwie, później ustatkował się i zaczął we mnie wrastać oraz się rozrastać. Zdarzają się jednak momenty, kiedy cały ten światopogląd drży jak… hmm… no mocno drży, wpadam w straszny dysonans i tak dalej. Dlatego też, żeby nie pozwolić, aby te drgania znowu się pojawiały i zakorzeniały się we mnie, postanowiłem podjąć umysłową walkę. Relację z niej znajdziesz w pliku linkowanym niżej.

Jestem świadom, że praca posiada wiele niedoróbek, jest być może trochę niespójna, ponadto możliwe że pomyliłem się odnośnie poruszania się światła po prostej (mało znaczący element). Niemniej to jest mój pierwszy raz z dwoma światami jednocześnie i nie będę już na siłę udoskonalał tekstu. Nie ma niestety zbyt wielu przypisów, także odniosłem się parę razy do Wikipedii, która nie uchodzi za dobre źródło wiedzy. Na szczęście wnioskowanie indukcyjne jest zawodnym, ponadto korzystałem z niej w przypadkach, które nie decydują o wiarygodności całej pracy. Jest także mnóstwo spekulacji, o czym przekonasz się gdy dojdziesz do rozdziału o najkrótszej nazwie. Cóż, obecnie nie potrafię inaczej.

Jednocześnie jestem głodny opinii, komentarzy, krytyki, pochwał i obelg a także wskazówek odnośnie tekstu. Przekazałem go również profesorom filozofii i socjologii, być może zaniosę także fizykowi, aby oni swoim „szkiełkiem i okiem” całość ocenili. Jeżeli przypadkiem nie odejdę w pozanaukowe poznanie w pełni i nie zacznę żyć bez troskania się o to wszystko, to za dzieło swojego życia uznam tekst traktujący dokładnie o tym samym, ale spójniejszy, ściślejszy i bardziej precyzyjny w języku i rozumowaniu, opisujący wstępne wizje w jak najdrobniejszych szczegółach, z dużą liczbą przypisów do publikacji i książek wskazujących na tok rozumowania. Myślę że za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będę w stanie się tego podjąć na poważnie. Tymczasem przedstawiam Tobie moje swobodne rozważania.

Wojna światów (manifest irracjonalizmu?)

Mam nadzieję, że wypełni to luki powstałe przez rzadkie pisanie na blogu;). A teraz pora wracać do studiowania.

Życzę Tobie wszystkiego dobrego, dobranoc.

(i standardowo porcja filmików, tym razem większa, w imię wolności Internetu i swobodnego dostępu do dóbr kultury, TPB FTW!)

@tech-support: Dlaczego w tagach „Obama” jest z dużej litery, a „Bóg” usilnie z małej po dodaniu się robi?

P.S. Tak bez ładu i składu informuję, że oficjalnie zmieniam se avatar ze starego na nowy, do wglądu na podstronie „o blogu”. Sam Geralt i Protoss Dark Templar to było trochę ponure połączenie.