You are currently browsing the tag archive for the ‘Bóg z dużej no kurde’ tag.

Po długiej przerwie czas na kolejny ułomny wpis. Dlaczego ułomny? Podejmuję bowiem temat trudny, którego nie sposób przy użyciu jakiejkolwiek niezawodnej metodologii rozwiązać. Stąd marnuję czas na pisaniu treści, które mogą co najwyżej przysłużyć się innym do stymulacji mózgu i refleksji, nie śmiem twierdzić, że to, co poniżej napiszę, ma prowadzić do deizmu lub teizmu. Jest to bowiem sprawa osobistego osądu i wiary, które to nie podlegają nauce w ścisłym tego słowa znaczeniu. Również nie mam na celu użyć tego jako „zapchajdziurę”, powód do wiary w istnienie Boga. Raczej potraktujmy to jako zagwozdkę dla ludzi, którzy starają się zredukować ludzkie poznanie do naukowych aksjomatów i metodologij. Ponadto powstał on w kilka minut, ergo pewno można było go jeszcze doszlifować.

Jeszcze dwie uwagi na początku:
1. Wpis popełniam pod wpływem – bądź co bądź bardzo ciekawego – wpisu z innego bloga (dokładniej pod wpływem jednego z komentarzy): „Talent do religii”
2. Żeby usystematyzować „schemat” zadawania pytań, zastosowałem osobliwą numerację, nie mam obecnie nastroju na zabawy z wcięciami ;).

Z tego co kojarzę (choć możliwe, że się mylę) w nauce dochodzi się do wniosku, że wszystko jest zdeterminowane, zresztą pomaga to w dochodzeniu do pewnych prawd (na razie pomińmy złamaną nierówność Bella, osobiście nie do końca ogarniam ten temat, natomiast zasada nieoznaczoności Heisenberga wg niektórych nie świadczy jednoznacznie o niepełnym determinizmie; załóżmy zatem choć na te kilka minut absolutny determinizm we Wszechświecie, albo szerzej: w całej rzeczywistości).

Wszechświat powstał (tylko) w wyniku Wielkiego Wybuchu, czy nie?
1. Jeżeli powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu, to jakim prawem, za jaką przyczyną?
11. Czy prawa fizyczne istnieją obiektywnie?
111. Jeżeli nie, to co sprawia, że cokolwiek podlega prawom fizycznym?
112. Jeżeli tak, to w jaki sposób istnieją?
113. Jeżeli tak, to czy powstały razem ze Wszechświatem?
1131. Jeżeli tak, to jakim prawem powstał Wszechświat?
1132. Jeżeli nie, to skąd się wzięły przed Wszechświatem? (pomińmy tezę o braku czasu przed Wszechświatem, bo to ukraca dyskusję – jak panspermia w stosunku do problemu abiogenezy*; nawet jeżeli chwila Wielkiego Wybuchu była początkiem czasu, czasowym zerem absolutnym, to musiała ona nastąpić)
2. Jeżeli nie powstał w wyniku Wielkiego Wybuchu, a istniał wcześniej (np. jako bezwymiarowy punkt, osobliwość czy jakoś tak), to tym bardziej: jakim prawem, za jaką przyczyną?
21. Może jest wieczny (np. hipoteza Wszechświata oscylującego)? Niemożliwe, przeczy to przecież determinizmowi!

Osobisty wniosek: Na mocy determinizmu Wszechświat nie może być wieczny („od lewej”). Musi zatem mieć przyczynę istnienia, której nie można się upatrywać w samym Wszechświecie (w rzeczywistości poza nim, albo w sferze niematerialnej). Mogą to być prawa fizyczne, zakładając że istniały wcześniej, wtedy jednak problem jest z ich genezą – zatem dylemat początku wszystkiego nie jest nadal rozwiązany. Chyba, że ktoś teraz powie, że prawa fizyczne są niematerialne i nie podlegają naszemu rozumowi – przechodzimy jednak już do sfery wiary, nie nauki, tak myślę… Dochodzimy w paru przypadkach do rzekomej nieskończonej pętli przyczyn (którą też stosuje się jako niszczyciela jednego z ‘dowodów’ Św. Tomasza z Akwinu). Tutaj muszę jednocześnie wkroczyć w obronie „swoich”. Z punktu widzenia teisty, Bóg jest bytem odwiecznym i bezprzyczynowym, nie jest też uległy ludzkiej logice, metodologii czy wnioskom dotyczącym rzeczywistości. Stąd dla wierzącego nie ma problemu w zaakceptowaniu tezy, że Wszechświat ma przyczynę w Bogu (a jednocześnie np. Wielkim Wybuchu), a Bóg nie ma przyczyny. Ostatecznie: podejmowanie tego tematu w obrębie dyskusji ateistów z teistami jest interesujące, natomiast raczej bezowocne pod kątem zmiany stanowiska „mocnego” ateisty albo teisty; teista bowiem może odwołać się do odwiecznego Boga, który nie jest przedmiotem badań naukowych i basta, ateista zaś (ale w sumie także teista) może ukrócić rozmowę pokazując, że podejmowanie tego tematu w obrębie nauki jest lekko kuriozalne ze względu na jego charakter. Jestem skłonny, że temat powstania Wszechświata, “pierwszej przyczyny” i tak dalej, jest na razie nierozstrzygalny na gruncie nauki (chyba że odpowiedź „nie wiadomo” także można uznać za rozwiązanie problemu), a poza nią trudno do czegokolwiek dojść bez pojęcia jakiegoś bytu zupełnie wymykającego się ludzkiemu rozumowi i niemożliwemu do zweryfikowania przez naukę, np. Boga.

Również ciekawe spojrzenie na ten tok myślenia zaprezentował jeden z komentujących artykuł z „Boskiego ateisty”, Saunterer:

(…) nie widzę powodu dla założenia, że wszechświat jest w jakiś obligatoryjny sposób podległy ludzkiej logice i metodologii, vide niesławna fizyka kwantowa. Nasza logika i metodologia owszem, wysyła ludzi na Księżyc i z powrotem, ale powstała jako skutek uboczny pracy naszego mózgu którego zadaniem jest coś innego. Nie wydaje mi się, byśmy mieli podstawy sądzić, że wszechświat jest dla nas a priori poznawalny i ma obowiązek być zrozumiały.

Także cytuję wypowiedź jednego z teologów, dotyczącą mniej więcej tego samego, za zapytaj.wiara.pl:

(…) jeśli istnieje świat, trzeba przyjąć, ze jest, ze swoimi prawami wieczny, albo że początek dała mu jakaś istota wyższa – Bóg. Trzeciego wyjścia nie ma (chyba że uznać, ze świat nie istnieje, ale to już obalił Kartezjusz swoim „cogito ergo sum”). Naprawdę Pan wierzy, że materia jest wieczna? Przecież wiadomo, ze nie zawsze wyglądała tak, jak teraz. I jak to jest, ze ta głupia materia stosuje się do prawideł, które można opisać wytworem ludzkich myśli, matematyką? Czy naprawdę wierzy Pan w wieczne istnienie mądrej materii?

Nie idę z tym do Racjonalisty, jestem amatorem. Ale ciekaw jestem Waszych wszelkich opinii i refleksji.

Pozdrawiam serdecznie i życzę każdemu, kto to czyta, radości i pokoju, i miłego wieczoru :)!

P.S. Słyszałem, że emoty wstawia się po znakach interpunkcyjnych. Prawda to? Jeśli tak, przepraszam za błędy. ;)

P.P.S. Dlaczego człowiek w istnieniu doszukuje się sensu? Jaki to ma sens? A jeżeli jakiś sensowny ma, to w takim razie jaki sens ma istnienie Wszechświata? (krótko spałem)

* – problem abiogenezy dotyczy tego, jak z materii nieożywionej powstało życie – nawet część ateistów i agnostyków nie wierzy w abiogenezę, ale jako wyjaśnienie podaje na przykład teorię panspermii która zakłada, że na Ziemi życie przyszło w jakiś sposób z zewnątrz, np. jak bakterie na meteorycie; nie rozwiązuje to problemu powstania życia z materii nieożywionej, tylko „spycha” go dalej.

wW nauce dochodzi się do wniosku, że wszystko jest zdeterminowane, zresztą pomaga to we wnioskowaniu (na razie pomińmy złamaną nierówność Bella, na razie znajomy fizyk kwantowy nie dość jasno mi odpowiedział więc mogę też założyć pełen determinizm we Wszechświecie).
Reklamy

Witaj, dzisiaj znowu trochę będę lał wnętrzności, natomiast najistotniejszy element wpisu będzie mnie dotyczył tylko pośrednio. Słyszałem głosy zniechęcenia objętością głównego elementu wpisu, toteż poniżej zajawka:

„Jaki jest świat? Czy jesteśmy wyjątkowymi istotami, wyróżniającymi się świadomością i nieśmiertelną duszą, czy tylko zwierzętami na bardzo wysokim stopniu rozwoju biologicznego i skomplikowania procesów w nich zachodzących? Żeby przybliżyć ten uogólniony problem zamierzam przedstawić dwie skrajne wizje świata, taką jakby skrajnie naturalistyczną/nihilistyczną/pozytywistyczną (mam problem z kwalifikacją), która jednak mimo moich osobistych odczuć wydaje się być wcale spójną i racjonalną, drugą przepełnioną odniesieniami do niematerialnych sfer rzeczywistości, których pełne zrozumienie lub uznanie istnienia sprawia ludzkości trudność lub jest niemożliwe. (…) Problem ukazany w pierwszym zdaniu dotyczy niemało dylematów, w tym między innymi: czy Bóg jako transcendentny i immanentny byt będący przyczyną i warunkiem istnienia czegokolwiek istnieje, czy też nie? Czy wszystkie nasze czyny zależą od naszych autonomicznych decyzji, czy są tylko efektem działania fizycznych mechanizmów obecnych we Wszechświecie? (…) Po przedstawieniu obu światów postaram się znaleźć jakieś porozumienie między tymi dwiema rzeczywistościami, znaleźć ich punkty wspólne lub luki w tym pierwszym, jakie nauka lub nasza niedoskonałość pozostawia, pozwalające na większe pole manewru przy chyba dość już wysokim stopniu abstrakcji.”

I jeszcze jedna zajawka – wykaz tematów, jakie poruszam: powstanie świata, życie i jego sens, powstanie człowieka, ludzkie zachowania i interakcje międzyludzkie, zło, dobro, moralność, miłość, aborcja, eutanazja, in vitro, eugenika, Bóg, religie, dusza, determinizm. Jednocześnie w niektórych momentach trochę po macoszemu się zachowywałem zakładając, że po rozwikłaniu pewnych problemów całość staje się oczywista, toteż problemu (np. moralności) nie trzeba mocno zgłębiać. Wiem jednak, że pozostaje to do poprawki.

Mniej więcej od gimnazjum, kiedy zacząłem zastanawiać się nad życiem, mój światopogląd i zbiór wyznawanych wartości i norm moralnych przebiegał z początku burzliwie, później ustatkował się i zaczął we mnie wrastać oraz się rozrastać. Zdarzają się jednak momenty, kiedy cały ten światopogląd drży jak… hmm… no mocno drży, wpadam w straszny dysonans i tak dalej. Dlatego też, żeby nie pozwolić, aby te drgania znowu się pojawiały i zakorzeniały się we mnie, postanowiłem podjąć umysłową walkę. Relację z niej znajdziesz w pliku linkowanym niżej.

Jestem świadom, że praca posiada wiele niedoróbek, jest być może trochę niespójna, ponadto możliwe że pomyliłem się odnośnie poruszania się światła po prostej (mało znaczący element). Niemniej to jest mój pierwszy raz z dwoma światami jednocześnie i nie będę już na siłę udoskonalał tekstu. Nie ma niestety zbyt wielu przypisów, także odniosłem się parę razy do Wikipedii, która nie uchodzi za dobre źródło wiedzy. Na szczęście wnioskowanie indukcyjne jest zawodnym, ponadto korzystałem z niej w przypadkach, które nie decydują o wiarygodności całej pracy. Jest także mnóstwo spekulacji, o czym przekonasz się gdy dojdziesz do rozdziału o najkrótszej nazwie. Cóż, obecnie nie potrafię inaczej.

Jednocześnie jestem głodny opinii, komentarzy, krytyki, pochwał i obelg a także wskazówek odnośnie tekstu. Przekazałem go również profesorom filozofii i socjologii, być może zaniosę także fizykowi, aby oni swoim „szkiełkiem i okiem” całość ocenili. Jeżeli przypadkiem nie odejdę w pozanaukowe poznanie w pełni i nie zacznę żyć bez troskania się o to wszystko, to za dzieło swojego życia uznam tekst traktujący dokładnie o tym samym, ale spójniejszy, ściślejszy i bardziej precyzyjny w języku i rozumowaniu, opisujący wstępne wizje w jak najdrobniejszych szczegółach, z dużą liczbą przypisów do publikacji i książek wskazujących na tok rozumowania. Myślę że za kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będę w stanie się tego podjąć na poważnie. Tymczasem przedstawiam Tobie moje swobodne rozważania.

Wojna światów (manifest irracjonalizmu?)

Mam nadzieję, że wypełni to luki powstałe przez rzadkie pisanie na blogu;). A teraz pora wracać do studiowania.

Życzę Tobie wszystkiego dobrego, dobranoc.

(i standardowo porcja filmików, tym razem większa, w imię wolności Internetu i swobodnego dostępu do dóbr kultury, TPB FTW!)

@tech-support: Dlaczego w tagach „Obama” jest z dużej litery, a „Bóg” usilnie z małej po dodaniu się robi?

P.S. Tak bez ładu i składu informuję, że oficjalnie zmieniam se avatar ze starego na nowy, do wglądu na podstronie „o blogu”. Sam Geralt i Protoss Dark Templar to było trochę ponure połączenie.