Witaj, ten wpis będzie podzielony tematycznie. Mam zamiar dziś jeszcze jeden wpis uczynić i nie chcę sobie „nabijać postów”.

Najpierw rzecz najmniej istotna, moje przechwałki, cobym status w społeczeństwie miał wyższy, a w swoim charakterze bardziej elitarny niż bycie zarejestrowanym na elita-polski.pl. Nie mogę się powstrzymać.

Wyniki paru internetowych testów:
test na prędkość pisania: 583 znaki na minutę, 0 błędów
test na rozróżnianie dwóch dźwięków o różnej częstotliwości (coraz bardziej zbliżonych do siebie): 0,75Hz
test na muzykalność/umiejętność porównywania melodii: 83,3%
test na kojarzenie dźwięków z kształtami (metodologia jest łatwa do wypracowania): 90%
test na wykrywanie różnic w rytmice próbek utworów: 92%

Ok, już po wszystkim. Mam nadzieję że nie bolało. Przynajmniej dziewczyny czytające tego bloga wiedzą (zważywszy na jeden z testów), że mam szybkie palce.

Przejdźmy do rzeczy kolejnej – problemu piractwa. Do refleksji skłonił mnie wywiad zamieszczony na webhosting.pl. Chciałbym zwrócić uwagę na parę rzeczy, abstrahując od tego, czy odcinanie od sieci jest walką z wiatrakami czy też nie (jest, ale co tam):

1. Jeżeli chodzi o nasz kraj, ściąganie muzyki i filmów w ramach użytku osobistego (mętnie określonego) jest legalne. Więc chyba nie odstaje to prawnie od oglądania filmików na Youtube, słuchania muzyki przez skonstruowany samodzielnie radioodbiornik, nagrywanie na kasetę wideo (archaiczny przykład) ulubionej porcji teledysków.

2. Jeżeli już kogoś karać, to myślę że tych, którzy próbują na takim rozpowszechnianiu zarobić, bez żadnych umów itp. (to jest czyste piractwo, a nie wrzucanie czegoś na ftp i udostępnianie znajomemu).

3. Być może łatwiej byłoby, gdyby artyści wypracowali inny sposób docierania z „produktem” do klientów. Np. udostępniając pojedyncze kawałki w sieci do ściągnięcia za drobną opłatą, udostępniając „demo” albumu, lub dając do ściągnięcia za dowolnej wielkości wpłatę. Wyżej wymienione sytuacje się zdarzały i źle na nich nie wychodzili. Natomiast ciążące widmo ZAIKS, FOTA, ZPAV, RIAA, MPAA i paru innych organizacji, które wyglądają na dinozaury, w które powinien w końcu walnąć meteoryt, dodatkowo utrudnia dobre relacje na linii plebs-artysta. Koszt wytłoczenia jednej płyty i opakowania jest – jak mniemam – bardzo mały. Artysta z całego dochodu ze sprzedaży jednej płyty zyskuje jakieś kilka złotych. Dlaczego zatem płyty są takie drogie? Ba! dlaczego mamy jeszcze dopłacać do wszelkiego rodzaju nośników danych i urządzeń które je obsługują w ramach opłaty kompensacyjnej? Zważywszy na dozwolony użytek lub na to, że płyta może posłużyć jako antyradar, a nie nośnik zagrabionej muzyki?

4. Trzeba także pamiętać o tym, że… Ja wiem, może obecnie ze wszystkiego robi się produkt, ale nie zaakceptuję takiego myślenia, jest mi ono obce. Artysta jest artystą, z założenia sztuka nie jest produktem, a raczej – moim zdaniem – ma na celu pomóc w realizacji na kilku płaszczyznach: tworzenie sztuki w ramach samorozwoju, tworzenie jako wkład w rozwój kultury (do której dóbr mamy jako ludzie z założenia wolny, swobodny dostęp), tworzenie ku uciesze innych, tworzenie jako wyraz ekspresji własnych emocji, myśli i wizji. Osobiście, gdybym był artystą (niestety muzyka jaką robię jest jak cios poniżej pasa), byłoby dla mnie nie do pomyślenia, żeby z tak zaszczytnych możliwości zrezygnować, żeby się nachapać pieniędzmi… Oczywiście, jeśli ktoś zechce, może wesprzeć finansowo, wszak artysta też musi z czegoś żyć, ale moim zdaniem nie powinno się robić z tworzenia sztuki zwykłego wyrobnictwa w celach zarobkowych. Jednocześnie nie neguję artystów którzy tylko z tego żyją, pozostałym zalecałbym po prostu umiar. A może to nie do artystów powinienem kierować, a do tych śmiesznych organizacji?

5. Kolejna istotna kwestia, dość kontrowersyjna, posłużę się własnym przykładem. Jako osoba o niskim potencjale finansowym oraz jako osoba o zniekształconej powyższymi wywodami psychice, jestem elementem neutralnym w całej tej układance. Co to oznacza? Ano oznacza to, że niezależnie od tego, czy miałbym więcej pieniędzy czy też nie, czy słuchanie i ściąganie filmów i muzyki byłoby bezwzględnie karane czy też nie, i tak w niemal 100% przypadków nie będę kupował muzyki czy filmów. Po prostu. Tak gwoli ścisłości, bo niektórzy lubią wyliczać ile to milionów tracą wytwórnie (nie artyści!) przez piractwo. A dupa, nic nie tracą, bo i tak by nie dostali. Zwłaszcza za płyty Huun Huur-tu albo Concord Dawn których nigdy na oczy nie widziałem. Oczywiście jakbym był w stanie, chętnie wspierałbym co jakiś czas artystów bezpośrednio. Zdarza mi się też raz na ruski rok kupić coś „oryginalnego” (Requiem dla Snu i płyta Mandaryny za 9,99).

6. Niektórzy mawiają: wszystko fajnie, ale udostępnianie jest nielegalne, a Ty coś ściągając przez torrenty albo p2p jednocześnie udostępniasz! Racja. Prawo nie jest równe moralności ale załóżmy że nie o tym teraz. Jest taki fajny program – Soulseek. Dzięki niemu można ściągać muzykę bez udostępniania czegokolwiek. Jednocześnie nieudostępnianie jest uznawane za niegrzeczne, toteż lepiej coś udostępnić. Co na przykład? No ja udostępniam zrobione przez siebie popłuczyny i utwory, co do których staram się być pewien, że są w ten sposób celowo rozpowszechniane (w ogóle początkowo bodaj Soulseek był po to, by artyści niekoniecznie znani przez przeciętnego człowieka mogli „rozpylać” swoją muzykę). And you’re done.

Nie odniosłem się w tym wszystkim do programów. W tej kwestii bowiem zgadzam się, choć może mogłyby być odrobinę tańsze. Programy pełnią inne funkcje niż sztuka, ponadto zdarza się (nie mówię że przy sztuce tak nie jest), że stworzenie dopracowanej, pozbawionej błędów złożonej aplikacji jest największym testem wytrzymałości psychicznej i poziomu sprawności umysłowej.

Ostatni element, czyli „wpis na niedzielę”. Tak jest, Siostro, Bracie, mała dawka teistycznej, chrześcijańskiej „indoktrynacji”. Na początek polecam obejrzeć ten filmik.
A teraz pozwól, że przytoczę dwa teksty, które mogą Tobie pomóc w refleksjach lub modlitwie. Pierwszy z nich, fragment Listu do Koryntian z Biblii. Ponoć domyślnie jego głównym tematem były charyzmaty, a nie miłość, ale to niczemu nie przeszkadza.

Hymn o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

(1 Kor 13, 1-13, BT)

I drugi, znaleziony na pewnym forum:

Zaproszenie do przyjacielskiej rozmowy z Jezusem
Zaproponowane przez Św. Antoniego Marię Clareta (1807-1870), założyciela klaretynów

Nie musisz nic robić, żeby Mi się przypodobać. Wystarczy, że Mnie bardzo kochasz, bo Ja kocham Cię bezgranicznie. Mów do mnie tak jakbyś rozmawiał ze swoim przyjacielem.

Chcesz Mnie dla kogoś o coś poprosić?
Powiedz Mi jego imię, a następnie co byś chciał, żebym teraz dla niego uczynił. Nie wahaj się, proś o wiele! Mów do Mnie prosto i otwarcie o biednych, których zamierzasz pocieszyć, o chorych, których cierpienia widzisz, o zabłąkanych, dla których gorąco pragniesz powrotu na dobrą drogę. Powiedz Mi o nich chociaż jedno słowo..

A dla siebie? Czyż nie potrzebujesz dla samego siebie jakiejś łaski?
Powiedz mi otwarcie: może jesteś dumny, samolubny, niestały, niestaranny? Poproś Mnie, żebym ci przyszedł z pomocą w twoich nielicznych czy też licznych wysiłkach, które podejmujesz, by się wyzbyć tych wad. Nie wstydź się! Jest wielu sprawiedliwych, wielu świętych w niebie, którzy popełniali te same błędy. Ale oni prosili pokornie i z biegiem czasu zobaczyli, że są od tego wolni. Nie zwlekaj prosić też o zdrowie, o szczęśliwe zakończenie twoich prac, interesów czy studiów… To wszystko mogę ci dać i daję. A Ja życzę sobie, żebyś Mnie o to prosił, i gotów jestem ci to dać pod warunkiem, że nie zwróci się to przeciwko twojemu uświęceniu, ale będzie mu sprzyjało i je wspierało. Powiedz Mi, czego ci dzisiaj potrzeba… Co mogę dla ciebie uczynić? Gdybyś wiedział, jak bardzo pragnę ci pomóc!

Czy masz w tej chwili jakiś plan?
Opowiedz Mi o nim. Czym się zajmujesz? O czym myślisz? Co mogę uczynić dla twojego brata i siostry, dla twoich przyjaciół i znajomych, dla twojej rodziny, dla twoich przełożonych, może podwładnych? Co ty chciałbyś dla nich uczynić? Co dobrego uczyniłbyś swoim przyjaciołom, tym, których bardzo kochasz, a którzy żyją nie myśląc o Mnie? Czy pragniesz, żebym przez nich był uwielbiony?

Powiedz Mi, co dzisiaj pochłania Twoją uwagę?
Czego pragniesz z utęsknieniem? Jakie środki posiadasz, aby to osiągnąć? Powiedz mi o twoim nieudanym przedsięwzięciu, a Ja wyjaśnię ci przyczyny niepowodzenia. Czy nie chciałbyś Mnie dla siebie pozyskać?

Może czujesz się smutny, albo źle usposobiony?
Opowiedz mi w szczegółach, co cię smuci… Kto cię zranił? Kto cię obraził lub znieważył? Informuj Mnie o wszystkim, a wkrótce dojdziesz tak daleko, że za moim przykładem wszystko im darujesz i przebaczysz. W nagrodę otrzymasz moje pocieszające błogosławieństwo.

Może się czegoś obawiasz?
Czy odczuwasz w duszy nieokreślone przygnębienie, które wprawdzie jest bez podstaw, ale mimo to nie przestaje rozrywać ci serca? Rzuć się w ramiona mojej Opatrzności! Jestem przy tobie, u twojego boku. Ja wszystko widzę, wszystko słyszę i w żadnym momencie nie zostawię cię.

Czy odczuwasz niechęć ze strony ludzi, którzy cię kiedyś lubili?
Teraz może zapomnieli o tobie, odwrócili się od ciebie, mimo, że z twojej strony nie było do tego najmniejszego powodu… Proś za nimi, a ja ich przywrócę do twojego boku, jeśli nie staną się zawadą dla twojego uświęcenia.

Nie masz dla Mnie czasem jakiejś radosnej wiadomości?
Dlaczego nie pozwalasz mi uczestniczyć w niej, przecież jestem twoim przyjacielem? Opowiedz mi, co od twoich ostatnich odwiedzin u Mnie pokrzepiło twoje serce i wywołało twój uśmiech. Być może miałeś szczęśliwe wiadomości, list, miłą rozmowę, może przezwyciężyłeś trudności, wyszedłeś z sytuacji bez wyjścia? To wszystko jest moim dziełem. Ty masz mi tylko powiedzieć: dziękuję!

A czy nie chcesz Mi czegoś obiecać?
Ja czytam w głębi twojego serca. Ludzi można łatwo zmylić, ale nie Boga. Mów więc do Mnie otwarcie. Czy jesteś zdecydowany nie poddawać się więcej wiadomej okazji do grzechu? Zrezygnować z rzeczy, która pobudziła twoją wyobraźnię? Nie przestawać z człowiekiem, który spokój twej duszy zmącił? Czy będziesz znowu łagodnym, miłym i usłużnym wobec tego człowieka, którego miałeś dziś za wroga, bo cię skrzywdził?

Dobrze, powróć więc teraz do swojego zajęcia, do swojej pracy, do swoich studiów… Ale nie zapominaj chwil, które przeżywaliśmy razem. Zachowaj, jak dalece możesz, milczenie, skromność, wewnętrzne skupienie, miłość bliźniego. I przyjdź znowu, z sercem przepełnionym jeszcze większą miłością, jeszcze bardziej oddany mojemu Duchowi. Wtedy znajdziesz w moim Sercu codziennie nową miłość, nowe dobrodziejstwa i nowe pocieszenia.
Kochaj Matkę moją, która i twoją jest.

Zawsze czekam na ciebie
Twój Jezus

Tak, to by było na razie na tyle. Zaraz tu powrócę z kolejnym wpisem dotyczącym wiary w Boga, będzie trochę wyzywający. A, i zauważyłem, że poza poprawkami z linkami do Youtube muszę jeszcze zastosować wyjustowanie tekstu we wpisach. Obiecuję to kiedyś poprawić. Z drugiej strony wyjustowanie pozostawia problem pojedynczych znaków na końcu linii. Znasz może rozwiązanie?

Pozdrawiam.

Reklamy