Możliwe, że kiedyś spotkałaś/spotkałeś się w życiu z dylematem dotyczącym istnienia lub nieistnienia Boga. Nie zajmujmy się dziś jednak tym dylematem. Możliwe też, że kiedyś spotkałaś/spotkałeś się z różnymi serwisami, które tym problemem się zajmują, w tym serwisem racjonalista.pl, który momentami sprawia wrażenie, jakby to był główny problem do rozważań. A przynajmniej najczęściej przy jego omawianiu zostaje przytaczany.

Wszystko ok, ale dopuszczono się moim zdaniem jednego posunięcia nie fair. Otóż Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów razem z portalem Racjonalista (oba zainicjowane przez pana Agnosiewicza) przyczyniło się do powstania Internetowej Listy Ateistów i Agnostyków. Ok, ale dlaczego tak? Może się mylę, ale połączenie trzech wyżej wymienionych sugeruje twierdzenie, że racjonalista wtedy i tylko wtedy, gdy ateista lub agnostyk. Chętnie bym się wpisał jako agnostyk, ale taka równoważność jest moim zdaniem nieuczciwa z dwóch powodów:

1. Każe mniemać, że wśród ludzi innych niż ateiści i agnostycy (teiści, deiści, apateiści, panteiści itp.) nie ma racjonalistów.

2. Nie zawsze ateista lub agnostyk charakteryzuje się racjonalizmem; za przykład można podać ten elitarny klan („Jeśli więc nasze umysły są śmiertelne to po prostu Bóg nie istnieje.” – majstersztyk).

Smutne jest to, że ‚racjonaliści’ wydają się dokonywać tak rażącego uproszczenia obserwowanej rzeczywistości. Wszak odrzucając wszelkie przesłanki i domysły – traktując istnienie Boga jako naukową hipotezę – jesteśmy w kropce z powodu niesprawdzalności tejże. Pozostają domysły i przesłanki (i ewentualne ustosunkowanie się do hipotezy w formie aktu wiary w znaczeniu epistemologicznym, jak to czynią wierzący i ateiści), a ‚racjonaliści’ albo nie powinni się nimi posługiwać, albo powinni zezwolić innym mieć odmienne zdanie na bazie domysłów i przesłanek. Wypada też zauważyć, że racjonalizm – patrząc na słownikową definicję – stoi w opozycji do empiryzmu, na którym – jeśli się nie mylę – opiera się wiele nauk lub ich pewne elementy (np. w fizyce, biologii, chemii). Wiem, że poznanie rozumowe całej rzeczywistości jest niemożliwe, toteż zwracam na to uwagę. Miejsce na racjonalizm jest tam, gdzie nauki formalne jak matematyka, i tam, gdzie zbyt mały postęp technologiczny ludzkości uniemożliwia dokonywanie obserwacji i eksperymentów. Obie metody poznania powinny się uzupełniać. Może w takim razie nazwa serwisu dotyczy nie stricte racjonalizmu, a rozsądnego podejścia do rzeczywistości, to jednak nic nie zmienia w wyżej podanych dwóch punktach. Do tego, jeżeli traktować serio to, co jest napisane na Wikipedii:

Racjonalista preferuje wyraźnie w swych publikacjach światopogląd wolnomyślicielsko-racjonalistyczny. Racjonalizm i wolnomyślicielstwo rozumiane są zgodnie ze znaczeniem tych pojęć w światowym ruchu racjonalistów i wolnomyślicieli, którego Racjonalista i Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów są częścią. Wolnomyślicielstwo łączy się z podejściem adogmatycznym, wolnościowym, często także krytycznym wobec kościołów i antyklerykalnym. Racjonalizm z kolei (pojęcie szersze niż racjonalność) zakłada supremację rozumu w rozstrzyganiu wszelkich problemów, naturalizm, umiarkowany sceptycyzm, propagowanie wyjaśnień naukowych, często łączy się z areligijnością lub wręcz z krytyką religii, doktryn paranaukowych i pseudonaukowych.

Coś tu jest nie tak. Krytycyzm (powiedziałbym – niechęć) wobec kościołów, religii a także antyklerykalizm są raczej postawami, którymi nauka nie powinna się brudzić (tak samo jak nie powinna się brudzić kościołami, religiami i klerykalizmem). Do tego sam racjonalizm i empiryzm jako postawy, co wyraziłem wcześniej, nie są determinowane przez wiarę lub niewiarę odnośnie istnienia pozamaterialnej sfery rzeczywistości, tak samo jak na przykład z konformizmem i antykonformizmem lub szeregiem innych. Poza tym przydałoby się przytoczenie rozumienia „racjonalizmu” i „wolnomyślicielstwa” przez światowy ruch racjonalistów i wolnomyślicieli.

A może założyć listę teistów, deistów (i ew. agnostyków, choćby teistycznych) i – jak trzeba – jeszcze innych? Pod patronatem stowarzyszenia empirystów? Albo nie, tak po prostu listę wierzących i agnostyków. Bez zakładania, że chodzi o głębokie przemyślenie problemu (choć takie podpisy są najcenniejsze), tak samo jak Racjonalista.pl zbiera po prostu deklaracje. Możemy argumentować istnienie tej listy podobnie jak autorzy tamtej, pozwolę sobie fragmenty sparafrazować:

Każdy z odwiedzających naszą stronę zadaje sobie zapewne pytanie o powód jej powstania i sens wzięcia aktywnego udziału w naszej akcji. Czy będzie to tylko pusty gest? Czcza manifestacja? A może kryje się za tym coś więcej?

Rosnąca siła ludzi niewierzących w naszym społeczeństwie powoduje, iż publicznie eksponowane są głównie takie postawy ludzi wierzących, którzy wierzą, ponieważ za mało wiedzą o świecie, są zaślepieni wiarą i stoją w opozycji do nauki, są nieracjonalni. Ale to obraz zupełnie nieprawdziwy. Dla wielu nie urąga nauce i rozumowi, wielu obraża prezentowanie ich przekonań jako „ciemnogrodu”.

Tworząc niniejszą Listę wierzących, na którą każdy chcący się otwarcie przyznać do swego religijnego światopoglądu może się wpisać, pragniemy pokazać „wiarę” jako coś zupełnie innego niż coraz częściej przekazywany jej obraz.

Marzy nam się bowiem kraj, gdzie respektowane będą wyznawane przez nas wartości, które – jak wierzymy – są heteronomiczne. Oczywiście kraj, w którym wyznawana religia jest prywatną sprawą.

Pytani, czy w ogóle ufamy nauce, odpowiadamy: Tak, wierzymy w człowieka i potęgę jego rozumu! Wierzymy, że prawdziwa nauka wolna od ideologii pozwala coraz lepiej poznawać rzeczywistość materialną. Uważamy, że teizm lub deizm, postawy dopuszczające to, co niesprawdzalne, będące owocami wiary i przemyśleń, czasem także doświadczenia, wcale nie czynią z człowieka kukiełki w boskim teatrze, a pozwalają dostrzec w każdym człowieku piękną i wyjątkową istotę, godną życia i szacunku.

Internetową Listą Wierzących chcemy również uczcić tych, którzy potrafili oddać swoje życie za ideały, które są nam wszystkim wspólne. Jest to hołd, wirtualny pomnik dla ludzi bestialsko zamordowanych tylko dlatego, że odważyli się powiedzieć: Bóg istnieje!. Ci męczennicy, zazwyczaj licznie mordowani na świecie (nawet dziś) chrześcijanie, buddyści, a także przedstawiciele innych wyznań – swoją ofiarą dali nam możliwość śmielszego głoszenia wiary w Boga. Internetowa Lista Wierzących jest zatem kontynuacją ich dzieła. Jest również spłatą długu, który wobec nich mamy. Uważamy, że naszym moralnym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń jest kontynuacja drogi miłości.

Internetowa Lista Wierzących ma być ostatecznie projektem, który zgromadzi wokół siebie ludzi z różnych środowisk, ale zjednoczonych wspólną ideą. Chcemy się policzyć, by się przekonać, jaką siłą dysponujemy. Mamy nadzieję, że ILW pomoże w tym dziele umożliwiając rozsądnym Wierzącym, rozproszonym po całym kraju, dołożenie swojej cegiełki do tej budowli. I do tego Was zachęcamy.

Jest też jedna rzecz w parafrazowanym wprowadzeniu, do której powinienem się odnieść:

Ten swoisty coming out ludzi niewierzących jest naturalnym dopełnieniem , której dokonało w sposób formalny lub nie, tak wielu Polaków. Uznaliśmy, że nie wystarczy odejść i milczeć. Uważamy, że trzeba mówić i działać, by w naszym kraju dostrzeżono tych, którzy nie życzą sobie patronatu Kościoła nad Państwem. Chcemy dać możliwość głosu: żołnierzom, urzędnikom, policjantom, strażakom i innym ludziom, którzy z racji wykonywanego zawodu zmuszani są pod presją przełożonych do brania udziału w mszach i uroczystościach religijnych. Pragniemy, by swoje zdanie mogli również wyrazić wszyscy przerażeni słowami konsultantów rządowych, że gdyby Bóg chciał cesarskiego cięcia, wyposażyłby kobietę w zamek błyskawiczny.

Z tego miejsca zaznaczam – nie neguję Waszych działań, ateiści! Ale, o ironio, więcej rozsądku i mniej emocji! Ja także nie życzę sobie tego, by Kościół Katolicki (choć z tekstu nie wynika o który Kościół chodzi) niósł ze sobą teokrację czy coś w ten deseń. Konkordat mógłby być zredefiniowany (brak przywilejów finansowych, uczniowie domyślnie niezapisani na religię; inne problemy to kwestia świadomości społeczeństwa i decyzji jednostek, potrzeba rozsądku i asertywności, a przy tym nie nienawiści). Niemniej wizja, gdzie żołnierze, urzędnicy, policjanci, strażacy i inni nie mają możliwości głosu, jest koszmarna, i współczuję tym, którzy takie wizje mają. Jednak przełożonym, którzy zmuszają pracowników do angażowania się w praktyki religijne – nie róbcie tego, to uwłacza wolności oraz ludzkiej godności.

Mam nadzieję że ‚racjonaliści’ mi wybaczą, pseudomanifest wierzących (acz jak ktoś chce, to niech to wcieli w życie) tylko parafraza tekstu skopiowanego z mojego dysku. Wiem, złośliwe, ale to tylko niedorobiony polot fantazji. Ozdobnik do wpisu którego głównym celem jest drobna polemika z twierdzeniem, że racjonalizm lub racjonalizm i empiryzm lub nauka stoi w sprzeczności z wiarą i możliwością istnienia Boga. I będę się tego kurczowo trzymał.

Dobranoc;).

Siobhan Donaghy – Ghosts; przyjemna, delikatna piosenka

Oren Lavie – Her morning elegance; również pozytywna

P.S. Zapisałbym się do Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, ale jednym z celów stowarzyszenia jest „działanie na rzecz wyeliminowania wpływu irracjonalnych ideologii na (…) działalność artystyczną”. Co jak co, ale artysta sam może decydować, co go inspiruje. Na przykład religie, albo meth. No i w deklaracji ideowej nie zgadzam się z pochodzeniem dobra i zła (nie wiem jednak od kiedy poza aksjologią i etyką nauka się bawi w wartościowanie czegoś). Pozostanę racjonalistą niezrzeszonym.

P.P.S. Gwoli ścisłości: szanuję ateistów pomimo tego, że nie zgadzam się z ich poglądami. Uważam, że jesteśmy w stanie razem żyć w pokoju w jednym społeczeństwie, jeżeli razem uwolnimy się od uprzedzeń i stereotypów, a także zaprzestaniemy rozpowszechniać nieprawdziwe informacje na temat innych (wierzący o ateistach i ateizmie, ateiści o wierzących i religiach). Jeżeli uda się nam wszystkim zrozumieć i zaakceptować, że poza metodologią naukową poznanie świata nie jest rzeczą prostą i nikt nie uzyska przez pozanaukowe poznanie monopolu na prawdę o rzeczywistości z przyczyn formalnych (być może to teiści, być może to ateiści się mylą odnośnie istnienia Boga; choć oczywiście pomimo braku monopolu na prawdę w sferze pozanaukowego poznania może jej szukać i może „czuć”, że się nie myli, co daje wyraz w swojej postawie, np. teizmie lub ateizmie). Jeżeli pozwolimy nauce rozwijać się niezależnie od ludzkich domysłów i poglądów odnośnie sfery duchowej (tylko o tej wspominam, bowiem w nauce i tak wiele rzeczy przyjmuje się na wiarę), jeżeli prawo i normy społeczne będą także bazowały na wspólnym dla wszystkich fundamencie.

P.P.P.S. Znalazłem taki oto kwiatek na Wikipedii:

Racjonalizm światopoglądowy – współczesny ruch filozoficzno-światopoglądowy zapoczątkowany w XVIII w. w krajach anglosaskich (Wielka Brytania, USA), który zakłada możliwość dojścia do prawdy z użyciem samego rozumu i doświadczenia, bez odwoływania się do czynników irracjonalnych, takich jak wiara religijna czy emocje.

Jest mi trochę przykro, że prowadzi się taką zabawę słowami. Racjonalizm światopoglądowy łączy racjonalizm i empiryzm. Czyli bodaj jedyne metody poznania dostępne człowiekowi. A jak to jest z wartościowaniem – rozum nad doświadczeniem, jak w umiarkowanym racjonalizmie, czy obie metody na równi? Cóż… wypada mi zapamiętać, i za każdym razem dyskutanta pytać, co ma na myśli mówiąc, że jest racjonalistą. Czy ogranicza się do rozumu, czy stara się być rozsądny (przepraszam za nieskromność – jak niemało także wierzących). O kant dupy cały wpis jest, jak racjonalista.pl ma na myśli racjonalizm światopoglądowy, a nie filozoficzny. Jeszcze sam serwis przekazuje (co dopiero zauważyłem):

Światopogląd wolnomyślicielski określają cztery pojęcia: racjonalizm, sceptycyzm, humanizm i filozofia naukowa. 1) Racjonalizm: typ zdroworozsądkowego myślenia i sądzenia oparty na nieskrępowaniu sądów, czyli oparty na wolnomyślności; (…)

Tym bardziej widać, że nie chodzi tu o racjonalizm filozoficzny. Zwracam honor częściowo. Tylko teraz jak zdefiniować zdrowy rozsądek?

4) Filozofia naukowa: nasz światopogląd opiera się na filozofii naukowej, czyli takiej, która wzoruje się na nauce. Filozofia taka gruntuje się na oczywistych prawdach i precyzyjnej dedukcji lub na niewątpliwych faktach i precyzyjnej indukcji.

Indukcja jest z natury zawodną metodą wnioskowania. Czasem konieczną, lecz niczego to nie zmienia. Nie można mieć zupełnej pewności co do wiarygodności indukcji.

E, kurde, wpis się pokiełbasił. Moje czepialstwo do serwisu niepotrzebne, załóżmy że czepiam się tylko listy ateistów i agnostyków.

Reklamy