Witaj, dzisiaj notka będzie krótka i jeno liżąca jeden aspekt tematu natury ateizmu, mam mało czasu przez całe studia i parę problemów.

Dziwi mnie pewna sprawa.

Otóż kiedyś ateista to był człowiek światły, rozsądny, który nie wierzył w istnienie Boga, ponieważ nie widział ku temu powodów ani dowodów. Obecnie w otoczeniu najwięcej ateistów jakich widzę to takich, którym bliżej do antyklerykałów/antyteistów, niż światłych, rozsądnych ludzi. Poza tym ateista, jako racjonalista(pomińmy fakt, że pierwsi racjonaliści w znacznym stopniu byli teistami/deistami/agnostykami, część nawet próbowała uzasadnić możliwość istnienia Stwórcy), w moim mniemaniu powinien niczym niewątpliwie racjonalny agnostyk zostawiać furtkę – jeśli okaże się że Bóg istnieje, znajdzie się dowód – przyjmę to do świadomości(chociaż to już nie będzie wiara, whatever). Obecnie ateiści jakich spotykam nie dopuszczają sobie do myśli możliwości, jak prawdziwi naukowcy, że mogą być w błędzie. Nawet jeden z „guru” ateistów, Richard Dawkins, na pytanie „co jeśli się pan myli odnośnie istnienia Stwórcy”, w mało sensowny i grzeczny sposób krytykuje pytającego, unikając konkretnej, rzeczowej odpowiedzi, jak gdyby się jej bał, jakby nie wyobrażał sobie, że może się mylić w tej kwestii. Lub jest bardzo pewny siebie. Posunął się nawet do wycieczek osobistych, argumentum ad personam. Cóż, to raczej nie jest wielce racjonalne lub naukowe podejście, raczej ignoranckie i pełne emocji pomimo tego, że tyczy się tak trudnej części świata(rzeczywistej lub abstrakcyjnej – nie wiadomo), jaką jest sfera pozamaterialna, duchowa, dotycząca duszy i Boga/boga/bogów. Smutne.

tłumaczenie

(kwestię determinacji wyznawanej religii przez miejsce urodzenia kiedyś też poruszę)

Pozostaje mieć nadzieję, że takich jest możliwie mało. Chociaż… z drugiej strony co mnie to jakim kto jest ateistą, nad swoją wiarą pracować muszę;). Jedynie chciałbym by ludzie starali się naprawdę działać w imię tego, co głoszą.

Jako że zbliża się sesja, a studiuję niełatwy kierunek, zaraz po sesji napiszę długiego posta dotyczącego dwóch skrajnych sposobów postrzegania rzeczywistości oraz człowieka i próby wybrania odpowiedniego lub znalezienia godzącej wizji. Mam nadzieję że tym, którzy czytają ten blog, wynagrodzę w pewien sposób stagnację na nim.

Tymczasem życzę Tobie wszystkiego dobrego w nowym i każdym kolejnym roku:).

Reklamy